Google PlusFacebookTwitter

Czym jest wypoczynek

By on 10 grudnia 2014 in Blog | 1 comment

Share On GoogleShare On FacebookShare On Twitter

Szukanie absurdów nigdy nie było moim celem. Zależy mi raczej na tym, aby rzeczy ważne pozostawały rzeczami ważnymi, a rzeczy złe były eliminowane. Nie mogę więc nie zabrać głosu, gdy moim zdaniem dzieje się rzecz zła i niewłaściwa. Dochodzimy bowiem do ściany, która nosi nazwę „wypoczynek”. Znajduje się ona w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej, a także kilka razy w ustawie o systemie oświaty. Coś jednak jest nie tak z tym wypoczynkiem…

Co jest nie tak z naszych wypoczynkiem?

Rozporządzenie kładzie na nas obowiązek zgłaszania każdej formy wypoczynku jaki jest organizowany. To jest całkiem jasne. Problem polega na tym, że nigdzie – ani w ustawie, ani w rozporządzeniu, ani w żadnym z dokumentów jakie można znaleźć chociażby na stronie wypoczynku, nie ma informacji – czym on jest.

Szukając odpowiedzi przewertowałem całą ustawę, jeszcze raz rozporządzenie, kilkukrotnie stronę służącą do zgłaszania form wypoczynku – i nic. Napisałem więc maila do MEN, po kilku dniach, gdy nie otrzymałem odpowiedzi postanowiłem zadzwonić. Bardzo uprzejma i kompetentna Pani Agnieszka potwierdziła moje obawy, że nie ma definicji, ale szybko dodała, że nie jest to żaden problem. Nie była jednak w stanie udzielić mi klarownej (bądź po prostu przekonującej mnie) odpowiedzi czym jest, a czym nie jest tajemniczy wypoczynek.

Ustaliliśmy, że napiszę maila z dokładnym zapytaniem i otrzymam odpowiedź. Tym razem nie czekałem długo na maila zwrotnego. Pismo podpisane zostało przez zastępcę dyrektora departamentu zwiększania szans edukacyjnych ministerstwa edukacji narodowej. W nim nadal nie było jasnej odpowiedzi.

Definicja wypoczynku

Korzystając z dwóch dostępnych dokumentów oraz interpretacji z ministerstwa pozwolę sobie nakreślić najważniejsze fakty.

Oznacza to, że jeśli młodzież szkolna ma ochotę wyjść do kina, to musi to zgłosić 21 dni wcześniej i zorganizować sobie wykwalifikowaną kadrę oraz opiekę medyczną.

Na bazie dostępnych informacji wynika jasno, że doprowadzenie do absurdu całej sytuacji wcale nie jest trudne.

O co ta burza? Wszyscy jakoś sobie radzimy

Oczywiście, że można tak powiedzieć. Mnie jednak nie podoba się, w którą stronę to wszystko idzie. Zwróćmy uwagę, że w punkcie 3 pytań i odpowiedzi dostajemy jasne wytyczne, że już jednodniowy wypoczynek trzeba zgłaszać.

Teraz mam więc pytanie – jaka jest różnica między zorganizowaniem przez np. stowarzyszenie wycieczki dla klasy np. do teatru, a zorganizowaniem wycieczki dla zaprzyjaźnionych dzieci przez ich rodziców w to samo miejsce?

Wg. informacji zawartych w ustawie, rozporządzeniu oraz interpretacji w piśmie jak i na stronie wynika, że nie ma żadnej. Obie te formy należy zgłosić jako wypoczynek!

Czemu więc tego nie zgłaszamy? Podejrzewam, że pozostają jeszcze resztki zdrowego rozsądku. Jeśli natomiast definicja jest niejasna, to po co z niej korzystać? Tak właśnie! Można pomyśleć, że namawiam do nieprzestrzegania przepisów Prawa w Polsce. Jeśli jednak samo Ministerstwo i Kuratorium nie poradziły sobie z tym problemem to dlaczego ja mam robić sobie z tym problem? Dlaczego Ministerstwo operując niejasnym sformułowaniem przesuwa jego granicę w dowolnym kierunku.

Nie lubię, gdy robi się ze mnie głupka, a w tym momencie mam właśnie takie wrażenie. Jeśli coś działa to nie zmieniajmy tego. Tyle że rozporządzenie ma już 17 lat! To jest trochę czasu na ogarnięcie podstawowego terminu, którego dotyczy ten dokument.

Co dalej z wypoczynkiem?

W obecnej sytuacji jestem w stanie wyobrazić sobie różnego rodzaju przedsięwzięcia, które organizuje osoba prywatna, instytucja, czy inny podmiot, które nie zostaną zgłoszone jako wypoczynek, a teoretycznie powinny. Oczami wyobraźni widzę również jak organizator takiego „wypoczynku” twierdzi, że wcale nie jest to wypoczynek, bo robi on coś innego. Oczywiście taki spór rozstrzygnie sąd – na czyją korzyść, tego nie wiem.

Jedno jest pewne. Problem istnieje i zamiast kombinować i robić wszystko na około, warto byłoby zająć się problemem od początku do końca.

Dokumenty źródłowe

Dla wszystkich zainteresowanych bardziej tematem podaję dokumenty źródłowe, które przydadzą się w zgłębieniu tematu:

1 Comment

  1. mariola

    27 stycznia 2015

    Post a Reply

    Wszystkie przepisy sa chyba po to, zeby chronic przed glupota ludzka. W tym przypadku aby chronic czyjes dzieci przed ta glupota. My sobie mozemy mowic, ze nalezy uzywac zdrowego rozsadku. Dla Ciebie czy dla mnie jest oczywiste to, ze organizujac jakas tam forme wypoczynku w ktorej uczestnicza dzieci nalezy im zapewnic wyzywienie, opieke medyczna, ubezpieczenie oraz generalnie byc przygotowanym na tysoac zagrozen i nieprzewidywalnych sytuacji. Ale na swiecie sa ludzie glupi, a nawet wiekszosc ludzi to glupki, i nie przewiduja roznych rzeczy, nie mysla wczesniej o tym co trzeba zalatwic. I po to sa te przepisy, zeby glupi ludzie musieli zalatwic z wyprzedzeniem rzeczy niby oczywiste, ale nie dla wszystkich oczywiste. Nie mozna liczyc na ludzkie ogarniecie i dlatego to chyba dobrze ze trzeba wszystko tak wczesnie i dosc szczegolowo zglaszac. nigdy nie mozesz miec pewnosci czy kierownik i wychowawcy kolonii na ktora wysylasz swoje dziecko jest odpowiedzialby i kompetentny, ale wszelkie zaostrzanie przepisow, jakkolwiek niewygodne i upierdliwe by ono nie bylo dla nas (kierownikow kolonii) jest po to aby zapobiec przynajmniej czesci skotkow nieodpowiedzialnosci tych nierozwaznych kierownikow i wychowawcow. Nie odnioslam sie precyzyjnie do tematu Twojego posta i w sumie juz sie zgubilam i nie wiem do czego sie odnosze a poza tym pisze na twlefonie i nie widze rzeczy ktore juz napisalam. Blog ladny.

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This