Google PlusFacebookTwitter

Straż Miejska walczy o swój wizerunek

By on 27 marca 2015 in Blog | 0 comments

Share On GoogleShare On FacebookShare On Twitter

Na porannym spacerze z psem naszła mnie taka myśl: zrobię zdjęcie, bo nikt mi nie uwierzy, że jestem sam w parku o powierzchni 20 hektarów. O tej porze zawsze jest tam już sporo ludzi. Gdzie są ci biedni właściciele i jeszcze bardziej biedne psy? Nie zrobiłem tego. Natomiast chwilę później zdarzyła się ciekawa sytuacja.

Po pierwsze zjawiły się na horyzoncie dwa znajome psy. My już akurat wracaliśmy i szedłem w innym kierunku, a tak na prawdę to jednego z nich Rufus się boi i gdy tylko go widzi to zmienia kierunek wąchania i poszukiwania jedzenia (tak, tak, głodzę mojego psa).

Rano również prawie zawsze pozwalam kundlowi biegać luzem. Jako że akurat wracaliśmy, zawołałem go i zapiąłem smycz, coby mi gdzieś nie uciekł swoim zwyczajem. Wtedy zdarzyła się rzecz rzadka. Nadjechał patrol straży miejskiej. Ja wiem, że nie wolno puszczać psa luzem, ale wyobraź sobie taką sytuację. 20 hektarów, 4 osoby i ich 4 czworonogi. Nikogo więcej. Nawet biegacze zrejterowali. 8 rano, deszcz pada. Wszyscy się znają.

Podjeżdża więc patrol do właścicielki Ramzesa (psa, którego panicznie boi się mój) i zaczynają rozmową z właścicielką. Uroku wszystkiemu dodaje uradowany pies, który biega dookoła swojej pani. Myślę sobie, że to przecież bez sensu. Nigdy nie zgadzałem się z zasadą dura lex sed lex. Dzieje się jednak coś dziwnego. Pan strażnik idzie z właścicielem psa i wskazuje miejsce, gdzie ten ostatni zrobił poranną kupę. Ona sprząta i wydaje mi się, że odchodzi w swoim kierunku. Cóż za spektakularny sukces. Jestem pod wielkim wrażeniem!

Jako dygresję muszę powiedzieć, że uważam mój park za bardzo czysty. Każdy niemal właściciel sprząta po swoim pupilu. Wiadomo, że czasem można coś przeoczyć.

Cóż za piękna sytuacja prawda? Strażnik po prostu zwraca uwagę, że ktoś nie posprzątał. Bywa i tak. W tym momencie cała historia mogłaby się zakończyć i wszyscy byliby zadowoleni. Straż Miejska odzyskała by trochę zaufania w oczach paru osób, ktoś miałby pięć dych więcej i zdecydowanie lepszy początek weekendu, ktoś by zrobił dobry uczynek i być może jego praca byłaby bardziej znośna. Historia jednak jeszcze się nie kończy i ktoś jednak będzie miał dziś o 50 zł mniej.

Czy to ma sens? Mam poważne wątpliwości.

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This